Jesień, czy zima to czas, w którym daleko nam do słonecznych kąpieli, a szkoda, bo przecież wszyscy dobrze wiemy, że skóra znacznie lepiej prezentuje się w opaleniźnie. Z każdej strony napływają wieści o szkodliwości promieni uv, o niebezpieczeństwie jakie niesie za sobą odwiedzanie solarium.
My jednak postanowiliśmy przedstawić Wam kilka sposobów, które nadadzą Waszej skórze brązowy odcień. Zaczniemy tradycyjnie od naturalnych kąpieli słonecznych. Czyli opalanie się na gorących plażach. Jeżeli macie środki finansowe na 3-4 podróże w roku, to macie szansę na spektakularne efekty. Teneryfa, Tunezja, Dominikana, Egipt, tam macie szansę na zdrowe muśnięcie przyjemnym słoneczkiem przez cały rok. Dla tych, którzy takim wydatkom mówią stanowcze „nie”, mamy inne propozycje. Wcale nie gorsze, tylko po prostu pozbawione pięknych widoków.
Solarium to kolejne miejsce, dla spragnionych cieplutkich promieni. Pomijając niezdrowe właściwości tego miejsca, to dopatrzyliśmy się jeszcze kilku minusów. Po pierwsze czekając na upragnione rezultaty stan Waszego portfela diametralnie może ulec zmianie i to niestety tej, na gorsze. Jeżeli przyjmiemy, że solarium odwiedzacie raz w tygodniu, decydujecie się na 10 minutową sesję, to zastanówcie się ile takich zabiegów musicie sobie zafundować żeby osiągnąć wyśniony efekt. Lepszym i w gruncie rzeczy tańszym pomysłem jest opalanie natryskowe. Stosowane przez gwiazdy, lubiane za natychmiastowy rezultat. Efekt utrzymuje się przez około tydzień lub dwa, to koszt około 170 zł. Warto wybrać tę metodę jeśli zależy Wam na szybkim działaniu. Oczywiście dla bardziej oszczędnych pozostają samoopalacze. Ich ceny wahają się od kilku do nawet kilkuset złotych. Bez problemu można znaleźć taki za 5 złotych, jak i taki, którego cena jest znaczniej wyższa. Jedynym minusem tego kosmetyku jest trudne rozprowadzanie. Najlepiej radzą sobie wprawione ręce, doświadczonego miłośnika opalania z tubki.
Ci, którzy pierwszy raz zdecydują się na tego rodzaju metodę, powinni uzbroić się w rękawiczki foliowe lub nawet zwykłe śniadaniówki. Chodzi o to żeby ręce były osłonione. Później moglibyście mieć ogromne trudności ze zmyciem nadmiaru specyfiku z dłoni. Wspomniany nadmiar może usunąć sok z cytryny. Używanie samoopalacza to nie lada sztuka. Oprócz dłoni, trzeba mieć tez na uwadze szyję. Ostrożne rozprowadzanie kosmetyku pomoże uniknąć niechcianych plam na skórze.
Samoopalacz działa natychmiastowo, jest silnie widoczny i może dlatego jeśli wiesz, że poprawne nałożenie środka graniczy w Twoich rękach z cudem, wybierz coś innego. Alternatywą dla samoopalającej tubki jest krem koloryzujący. Dopiero po kilku dniach od pierwszego użycia zobaczysz efekt. Jednak to bardzo dobra metoda. Niedroga, kolor skóry jest bardzo naturalny, takie kremy z reguły świetnie nawilżają. To zdecydowanie numer jeden wśród polecanych przez nas produktów.
Dla tych, którzy nie przepadają za kremową konsystencją, mamy coś ekstra. Chusteczki opalające. Wyjmujesz z opakowania nasączoną opalającym środkiem chusteczkę, przecierasz skórę , a rezultat widzisz od razu! Można też zdecydować się na tabletki zawierające beta karoten. Również pomagają w osiągnięciu pięknej i opalonej skóry. W naszym zestawieniu zdecydowanie wygrywają opalające kremy. Są delikatne, bezpieczne dla skóry i gwarantują naturalną opaleniznę.
Czas na rajd po drogeriach. Wybierzcie sami!